takie to te nasze czasy, żyć nam w nich przyszło a życie sobie sami tworzymy, układamy każdą decyzją, faktem czy też jego brakiem. szybkie czasy, analizowania samych siebie. wszystko ma jeden cel – najwięcej – i nie koniecznie $. idzesz ulicą, klatką, a nawet i lasem, wszędzie plastik. czy szlak nie trafia. szlakiem można trafić a czy koniecznie tam gdzie chcemy. jaka droga lub co na jej końcu. pytania często bez odpowiedzi. helllo – aszzzzzz, nieznosze wstawek płci pięknej tego typu w języku potocznym, że już nie wspomne że typy mogły by tak też wydusić siebie – frajerstwo – rozumiem jak najbardziej tolerancje bez względu na front, płaszczyznę, przekonania itd. itp., ale czy nie powinny nas momentami powstrzymywać coś Świat nazywa przyzwoitością – no tak cóż to takiego przyzwoitość?? szczerze nie wiem, wszystko jest po i jebane. taaak jesteśmy efektem ubocznym samych siebie i tego co nas otacza, przewidywalni, programowalni, za targetowaniii, mamy konta w banku, na fb, myspace, nk – dostaniemy nowe dowody z „czipem” . częstym tematem – a jakże – naszego codziennego dialogu stają się jedynie odnośniki. linkujemy. stajemy się coraz bardziej zwizytuwkowani. niewolnikami wizerunku, ale już niestety bezosobowi. dzieciaki coraz większą papkę mają w głowie robioną, szkoła, media, tv, cały przemysł, korporacje żyjące z produktu którego klientem jest DZIECKO (nasza przyszłość) non toper kombinuje jak jeszcze lepiej jutro zaprogramować – a cel tylko jeden – najwięcej. rośnie nam pokolenie hello kityy. heeee HELLLLOOOO kurwa, obudzcie się, choć wiem że sam sobie to pisze, a stroną lustro. by w nie spojrzeć nie trzeba nawet widzieć, ktoś to zrobi za nas. słowa tak samo jak świat chosem, chaotycznie sklejam .
rzeczywistość – a co to