<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>kedlaW &#187; góry</title>
	<atom:link href="http://www.blog.kedlaw.pl/tag/gory/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog.kedlaw.pl</link>
	<description>po pErostu życie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 17:38:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>nawet gdy pada deszcz</title>
		<link>http://www.blog.kedlaw.pl/2008/09/12/nawet-gdy-pada-deszcz/</link>
		<comments>http://www.blog.kedlaw.pl/2008/09/12/nawet-gdy-pada-deszcz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 10:51:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kedlaw</dc:creator>
				<category><![CDATA[POPeROSTU.]]></category>
		<category><![CDATA[gorce]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[kedlaw]]></category>
		<category><![CDATA[pieniny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kedlaw.pl/?p=119</guid>
		<description><![CDATA[to tekst któy napisałem jeszcze w lipcu, z myślą właśnie o publikacji na stronie, dokładnie było to późną nocą dnia 07.07.2008, jedna z fascynacji związanych z górami, tymi konkretnymi, do których przez różne perypetie i przygody na przestrzeni ostatnich 2 tygodni nie udało mi się dotrzeć (dni, które znalazły się w zbiorze tych tygodni zdecydowanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>to tekst któy napisałem jeszcze w lipcu, z myślą właśnie o publikacji na stronie, dokładnie było to późną nocą dnia 07.07.2008, jedna z fascynacji związanych z górami, tymi konkretnymi, do których przez różne perypetie i przygody na przestrzeni ostatnich 2 tygodni nie udało mi się dotrzeć (dni, które znalazły się w zbiorze tych tygodni zdecydowanie zasługują na opisanie &#8211; tak więc niebawem). a już tesknie za nimi nie miłosiernie, przyznam szczerze, że jeszcze nigdy w swoim życiu nie związałem się tak emocjonalnie z miejscem, jak z tymi góreckami. łoj, dają one pozytywnego kopa na maXa. zapewne nieraz jeszcze będe się rozpisywał w tym temacie, póki co, ja wracam do pracy (zaraz zbieram sie w strone Bielska, a zaraz potem w moje ukochane górecki), a Ciebie zapraszam do lektury:</p>
<p>[2008.07.07] …..<span>  </span>Nadal jestem w górach, w miejscu w którym się odnajduje, piękno jego jest niepojęte. Po całym dniu pracy, nawet gdy pada deszcz, spacer w takim otoczeniu jak tu, pozwala na roześmianie duszy i na ciepłe myśli. Nieskończone pokłady energii, jak dla mnie. Każdy chyba w życiu szuka swojego miejsce, aczkolwiek druga połowa jest równie a nawet bardziej ważna.<span>  </span>Ktoś po prostu tu się pojawi, zwróci uwagę na piękno tych okolic (nawet największy emocjonalny zwyrodnialec). Dla mnie właśnie te &#8222;okolice&#8221; to zdecydowanie coś więcej, bywałem w wielu miejscach (wiele chciałbym zobaczyć i poczuć jeszcze), uwielbiam Toruń, stromizny San Francisco, zieleń Seattle, nasze morze &#8211; ale to czego doznaje w tych &#8222;okolicach&#8221; jest nie porównywalne z niczym. Czuje że nawiązuje się coraz większa więź z każdym pagórkiem, drzewem, wiatrem a nawet i kroplą deszczu. Zrozumiałym jest dla mnie fakt, że wpływ na to ma wiele różnorakich czynników włącznie ze splotem konsekwencji wielu faktów w moim życiu. Ale liczy się tu i teraz, czyli życie właściwe, cel który obieramy a przede wszystkim droga &#8211; choć i jak wszystko<span>  </span>to również ulega dyskusji ( link do posta).<span> </span></p>
<p>Po całym dniu czegoś co nazywamy pracą, wkręcił mi się w głowie spacerek, od tak do sklepu w wiosce w której aktualnie przebywam. Szczęście chciało że potrzeba zrównolegliła się z przerwą w opadach deszczu (wedle wskazań statystycznych, w skali roku,<span>  </span>miesiąc lipiec dostarcza najwięcej tej rozrywki). Nie zastanawiając się, odłożyłem lapciaka, zgarnąłem z łóżka kurtkę przeciwdeszczową, uruchomiłem buty i podążyłem szlakiem chodnikowym w stronę sklepu. Powietrze z reguły tutaj bije świeżością, deszcz dodaje mu efektu redbulla:).<span>  </span>W drodze jak to mam w zwyczaju zanurzyłem się w oceanie myśli, bez konkretów, taki kogel mogiel, który towarzyszy mi jak i Tobie bez ustanku praktycznie.<span>  </span>W dużej mierze to leczo myślowe wypełniał zachwyt dla otaczających widoków, uwielbiam patrzeć na to wszystko dookoła, w każdej sekundzie pomimo ogromu i stateczności mocarnych gór można zobaczyć coś nowego a za tym idą emocje. Kiedy już dotarłem do sklepu,<span>  </span>ogarnąłem symboliczne zakupy, w czasie gdy kierowałem się do wyjścia, z nieba poleciał deszczowy wodospad.<span>  </span>Jak wiadomo życie zaskakuje, nigdy w życiu obserwowanie deszcze nie sprawiło mi tak wiele radochy. Powstrzymałem się od pływania w kałużach jak i spływem nurtem deszczówki. Co mnie zafascynowało? Spektakl!<span>  </span>- taak nierówno mam pod sufitem, ale przyzwyczaiłem się już do tego, poza tym wiesz jak jest, jeżeli<span>  </span>trudno Ci z czymś żyć,<span>  </span>należy się z tym pogodzić:)<span>  </span>- pierwszy raz w życiu patrzyłem na deszcz niczym na musical, idealnie wyreżyserowaną sztukę z fantastycznymi efektami dźwiękowymi.<span>  </span>Wszystko w jednym miejscu, nie dość że w pierwszym rzędzie to do tego jeszcze praktycznie<span>  </span>bierzesz udział w tym przedstawieniu. Stojąc pod sklepem, w śród<span>  </span>kilku osób, wyłączałem to otoczenie, skupiając się na przedstawieniu którego byłem świadkiem, muzyce wygrywanej przez spadający deszcz oraz idealnej choreografii realizowanej przez wiatr . Nie zabrakło również światła, którego głównym koordynatorem było słońce realizujące swoją wizję poprzez umiejętne użycie filtrów<span>  </span>w postaci chmur &#8211; życie zdecydowanie &#8211; umysł nasz ma nieograniczone możliwości a my sami mamy tak nie fajną przypadłość do zamykania go w zagrodzie. Spróbuj kiedyś popatrzeć tak na deszcz, wybierz sobie dogodne miejsce &#8211; na szczęście całe w tym przypadku niema kolejek, niedostępnych biletów i sztywniaków którym się wydaje że wszystko wiedzą.<span>  </span>Ja osobiście czekam na kolejne sztuki:) wszędzie są niepowtarzalne.<span>  </span>Cholernie szkoda że tak mocno żyjemy schematami, tak wiele nam zasłaniają.<span>  </span>Jeżeli sądzisz i myślisz sobie &#8222;no nieźle chłopaczyna musiał być porobiony&#8221; to jesteś w błędzie &#8211; to właśnie trzeźwość którą udaje mi się zachowywać od pewnego czas, po latach tłumienia , pozwoliła mi m.in. na to.<span>  </span>W sumie już nie mam siły ale dodam że to suma z grubsza skończonej i sformułowanej liczby sytacji, a z chudsza końca niema.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.kedlaw.pl/2008/09/12/nawet-gdy-pada-deszcz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

