mam na myśli oczywiście życie. człowiek się przez całe „miota” szuka własnego miejsca. pół tak zwanej biedy, jeżeli za cel obieramy sobie po prostu (uwielbiam to słowo tak przy okazji) generowanie $, dobrze przy tej okazji być pozbawionym uczuć i emocji. najgorzej jednak kiedy to człowiek jest oderwany trochę od rzeczywistości i całe życie kieruje się emocjami i uczuciami. W tym momencie zaczyna się może nie Syzyfowa praca, ale szukanie „środka”. Pewna osoba (dziękuje) dodała komentarz: „Nie do KONSKWENCJI dążysz. Nie do celu idą ludzie…do światła jakkolwiek by je rozumieć. Na końcu tak naprawdę nie liczy się cel…:)” efekt? w sumie to samo, światło – no tak, ale co tym światłem??? to, to coś w nas, co przy zaangażowaniu skończonej, ale nigdy przez nas nie poznanej liczbie składowych daje nam – samopoczucie. też banalne, ale skupmy się na poszukiwaniu środka. to wartość mocno uniwersalna, na podstawie własnego doświadczenia stwierdzam, że mocno uzależniona od błądzenia…… 18:32 07-04-2008 jako że dzisiejsze moje „pitu,pitu,klawiaturo,kliku” realizuje w opcji przy okazji, tz. siedząc i przenosząc wszystko co w głowie na formę cyfrową, a jeszcze prościej: robie jedno (oferty, wizualizacji i takie tam), a drugie to włąsnie to czyli pisanie, tak więc wpadłem na prosty pomysł w postaci wrzucania znaczników godziny i daty, a w tym momencie chce zakomunikować że znalazłem coś fajnego co dotyczy Mos Defa, gość daje generalnie konkretnie rady: [łozes, brak odpowiednich plugin'ow, no to chwila]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=M6vTwco_I38[/youtube]
03:24 08-04-2008, standard, w sumie chwila, produkcyjnie faktycznie, w miedzy czasie milon rzeczy, ano, ano linki z youtube juz dają rady na postach, w miedzy czasie poszedł backup bazy, zmiana wersji aplikacji, audycja radiowa. No właśnie, tak wiem zacząłem od zupełnie innego tematu, ale przypadek chciał że akuratnio dzisiaj było mi dane znowu trochę pogadać na falach virtualnego eteru. Strasznie to lubię, dużo radochy sprawia, mimo nie fajnych sytuacji w ostatnim czasie, jest mi fajnie. Mam wrażenie że zaczynam odkrywać życie na nowo, to tak jak patrzeć na ten sam obraz mając świadomość że już milion razy się go widziała, ale widzieć go po raz pierwszy:) to jest właśnie niezła jazda. jeżeli ktoś by pytał nie zapomniałem o akcji w postaci „pofffrut do przeszłości” to dobry temat, zresztą biega mi po obrzeżasz mózgowej strefy myślowej od dłuższego czasu. cholera jeszcze miliony teorii do opisania. no coraz bardziej sie wkręcam.



